Szukaj na tym blogu

niedziela, 3 kwietnia 2016

To już prawie tydzień!

Dzisiaj szósty już dzień odchudzania i mogę się pochwalić, że codziennie budzę się rano z coraz to większym entuzjazmem. Ubytek wagi, ruch mają jak najbardziej pozytywny wpływ na moje samopoczucie.
Minęło rozdrażnienie, teraz czuję przypływ energii. Zaczęłam ćwiczyć, z każdym dniem zwiększam ilość i intensywność ćwiczeń. Było ciężko zacząć ale zmusiłam się i konsekwentnie jak na razie znajduje czas na pokonywanie słabości mojego ciała. Wszędzie chodzę na piechotę i staram się dużo spacerować a na moje IX piętro wchodzę z zadyszką i z przystankami ale każde wejście przybliża mnie do sukcesu, bo w planie mam wbieganie po schodach ale to jeszcze trochę potrwa. Pogoda się poprawia i to mnie bardzo cieszy bo to dodatkowa zachęta do wyjścia z domu. Trzymam się diety i jak na razie ani razu nie zgrzeszyłam w tym temacie.
Czuję po ciuchach, że zaczęłam chudnąć, przestały mnie cisnąć spodnie. Szczególnie po brzuchu widać, że coś ubyło, już tak nie "odstaje" a także twarz wydaje się szczuplejsza.
Wiem z doświadczenia, że przez pierwszy tydzień traci się szybko na wadze , potem niestety ciężko się zbija pozostałe kilogramy. Ale, że tak to nazwę załapałam bakcyla i szybko nie odpuszczę zwłaszcza gdy widzę poprawę kondycji i samopoczucia. Im więcej ruchu tym więcej satysfakcji.
Zmodyfikowałam swoją dietę i zmniejszyłam ilość posiłków ponieważ przy moim rozkładzie dnia nie daję rady rozłożyć sobie ich na więcej niż 4 razy w ciągu dnia, ale staram się żeby jedzenie było urozmaicone.
Bardzo mnie cieszy fakt,że udało mi się wciągnąć moje dzieci do zabawy z ćwiczeniami. Spodobała im się taka forma spędzania czasu z mamuśką. Polecam wszystkim mamom takie zabawy, bo frajdę i pożytek mają obie strony i rodzic i dziecko.
Jeszcze jeden dzień i we wtorek rano ważenie, już nie mogę się doczekać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz