Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Włosowej historii ciąg dalszy...

Nie sposób wytłumaczyć czy opisać jak trudno zmotywować się do ponownych wpisów na blogu. Długa przerwa robi swoje, krótko mówiąc życie skutecznie utrudnia znalezienie czasu i chęci by usiąść spokojnie i poskładać do kupy swoje rozbiegane myśli.  Jak to zwykle bywa musi się coś wydarzyć by nastąpił przełom. W moim przypadku również tak się stało. Ci którzy czytali moje blogi znają moją historię i wiedzą że w wyniku choroby straciłam włosy, a gdy one trochę odrosły rozjaśniłam je by spełnić swoje marzenie o blond czuprynce. Niestety nie wszystko wyszło tak jak chciałam o czym pisałam w jednym z moich wcześniejszych postów. Można się więc domyśleć, że historii włosowej nastąpił ciąg dalszy. I to właśnie chcę opisać.
Po pierwsze wcale nie zmądrzałam tylko przez kolejne miesiące dalej dążyłam do blondu, rozjaśniając regularnie włosy. Po drugie uparcie walczyłam z moimi kręciołkami, na siłę próbując je prostować i to w najgorszy możliwy sposób czyli przy użyciu prostownicy. Zaniedbałam ich pielęgnację pochłonięta wszystkim innym tylko nie tym, że katuję je niemiłosiernie.  Po trzecie kiedy po kolejnym farbowaniu stwierdziłam że kolor znowu przybrał znienawidzony żółty kolor powiedziałam sobie dość i w tym momencie zauważyłam jak bardzo zniszczyłam włosy, na które tak czekałam. Chciało mi się płakać, że byłam taka głupia....
Nie byłabym jednak sobą gdybym się przez to załamała i pogodziła z myślą że tak już musi być. Nie poddałam się podczas walki z chorobą więc nie poddam się w walce o piękne, zdrowe i naturalne włoski. Wróciłam do czytania blogów na temat włosów, wgłębiając się w temat świadomej ich pielęgnacji i cały czas się uczę, dowiaduję jak dbać o włosy bo to wcale nie jest proste. Zaczęłam działać.
Pierwszą zmianą było wyrzucenie prostownicy oraz schowanie suszarki do włosów w najgłębszy kąt szafy. Obiecałam sobie, że wrócę do naturalnego koloru włosów choćby miało mnie to kosztować dużo czasu, wysiłku i poświęcenia.
Moje ostatnie farbowanie na blond miało miejsce na początku zeszłego roku, a przejrzałam na oczy krótko potem w drugiej połowie miesiąca. Zanim zaczęłam działać zastanowiłam się czego oczekuję, co chcę zmienić i co ważniejsze jak to zrobię. Odpowiedź wcale nie była adekwatna do możliwości. Pragnęłam od razu pobiec do sklepu po farbę i pozbyć się tego żółtawego blondu na rzecz pięknego brązu, jedno farbowanie miało przykryć szkody wyrządzone  przez ostatni rok. Tak bardzo chciałam spektakularnej zmiany, że prawie to zrobiłam. Na szczęście oprzytomniałam i spektakularnie to się zderzyłam ale z rzeczywistością! Kiedy zaczęłam planować, zdałam sobie sprawę że łatwo i miło nie będzie. Zaczęłam od pielęgnacji mimo iż za każdym razem gdy patrzyłam w lustro nabierałam nieodpartej ochoty by włosy pofarbować nie czekając aż się choć trochę wzmocnią. Ale zaparłam się i teraz po miesiącu muszę przyznać sobie rację, dobrze że poczekałam.
Kolejną zmianą były konsekwentne działania w zakresie pielęgnacji,czyli wprowadzenie  olejowania, olejowania i jeszcze raz olejowania włosów. Dalej w kolejności były maski, odżywki, wcierki itp. Zaczęłam od olejowania olejkiem babydream fur mama przed każdym myciem oraz nakładania maski nawilżającej po myciu włosów. Już po tygodniu zauważyłam poprawę, włosy już nie były tak strasznie suche w dotyku. Potem wypróbowałam też olej kokosowy, a aktualnie od kilku dni używam osławionego olejku khadi, który mnie zachwycił i przy nim aktualnie pozostanę. 
By szybciej powrócić do naturalnego koloru włosów powinnam zadbać o szybszy porost włosów więc wróciłam między innymi do wcierki Jantara, która mimo iż wysuszała mi skórę głowy to jednak efekty jakieś dawała. Także olejek Khadi o którym wspomniałam ma między innymi działanie stymulujące wzrost włosów. Do tego dołączyłam systematyczne masaże głowy oraz picie drożdży. Ktoś mógłby stwierdzić iż popełniam błąd stosując te trzy metody wspomagania wzrostu włosów w tym samym czasie ponieważ nie będę pewna co podziałała najlepiej. Jestem jednakże tak zdeterminowana by wspomóc moje cebulki włosowe, że szkoda mi czasu na to by próbować ich po kolei, zwłaszcza iż upewniłam się że stosowane ich w tym samym czasie nie wywoła odmiennego od zamierzonego efektu. 
Przy takiej pielęgnacji są pozytywne rezultaty, włosy są w o wiele lepszej kondycji,na tyle dobrej, że kilka dni temu pofarbowałam włosy na przydymiony blond. Planowałam tylko raz pofarbować włosy na kolor zbliżony do naturalnego, by odrosty które pojawią się z czasem nie rzucały się w oczy a włosy mogły spokojnie rosnąć bez konieczności dalszych kontaktów z farbą chemiczną. Byłam przekonana, że to załatwi sprawę koloru. Efekt nie był taki jakiego oczekiwałam. Wyglądało to tak jakbym niedokładnie pofarbowała siwe włosy, których oczywiście nie mam.  Kiedy rozjaśniałam włosy nie byłam świadoma że włosy utracą swój naturalny pigment i nie da się ich ufarbować trwale. Kolor wyszedł nierówno i strasznie szybko się zmywa, codziennie obserwuję jak poszczególne pasma jaśnieją.Aktualnie kolor jest do przyjęcia, lepiej się czuję w ciemniejszych włosach ale martwi mnie to, że tak szybko znika. Zastanawiam się co zrobię w przypadku gdy faktycznie obecny kolor zmieni się w coś gorszego niż żółtawy blond ale będę starała się tego uniknąć jak również ponownego farbowania. Kupiłam szampon z henną przyciemniający włosy, mam nadzieję że pomoże. 
Pozytywnym efektem intensywnej pielęgnacji są także fale i loczki które w końcu mogą bezkarnie panoszyć się na mojej głowie. Tym razem je zaakceptowałam a nawet polubiłam. Dla niewtajemniczonych całe życie miałam włosy proste, więc taki rodzaj włosów był przez długi czas dla mnie nie do przyjęcia. Na szczęście to uległo zmianie i teraz cieszę się z takiej zmiany.
Niestety tak jak kondycję włosów udaje mi się powoli poprawiać tak sprawa zniszczonych przez prostownicę końcówek ma się znacznie gorzej. Jedyną drogą ratunku wydaje się być ich podcięcie ale z tym poczekam aż włosy trochę urosną. Póki co zabezpieczam je olejkiem arganowym.
Podsumowując mam tylko jedno do powiedzenia. Jeśli któraś z osób czytających ten wpis zapragnie być blondynką to radzę wcześniej dowiedzieć się z czym to się wiąże, jakie są konsekwencje i jak prawidłowo to przeprowadzić. Ja tego nie zrobiłam i teraz ponoszę konsekwencje nieprzemyślanej pogoni za swoim marzeniem.  






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz